Zdjęcia z lat 1976-1984 / Photographs from 1976–1984
Od lat gromadziłem wszystkie swoje analogowe negatywy w dość dużym pudle. Nigdy nie miałem czasu aby zająć się nimi, choćby zrobić małe odbitki tzw „wglądówki”...
For years I collected all my analogue negatives in a rather large box. I never had the time to take care of them, even to make small prints, so-called “contact sheets”...
Od lat gromadziłem wszystkie swoje analogowe negatywy w dość dużym pudle. Nigdy nie miałem czasu aby zająć się nimi, choćby zrobić małe odbitki tzw „wglądówki”. Pudło wypełniło się po brzegi, a ja wraz z nastaniem ery cyfrowej przestałem do niego zaglądać. Leżało zamknięte w piwnicy, czekając na jakiś bliżej nie sprecyzowany „sprzyjający” moment. Lata mijały i co jakiś czas podejmowałem próby ogarnęcia tych starych zdjęć. Proces skanowania, inaczej mówiąc tworzenia cyfrowej odbitki okazał się dość bolesną konfrontacją ze wspomnieniami ciągnącymi się za każdą klatką negatywu. Przypominałem sobie nie tylko okoliczności towarzyszące zdjęciu, ale również zapachy, i swój stan emocjonalny. Po kilku godzinach fotograficznych wspomnień zamykałem pudło z negatywami z zamiarem kontynuowania pracy za jakiś, najlepiej długi czas. Tego lata spróbowałem ponownie, i zauważyłem zdziwiony, że zaklęte w zdjęciach fragmenty mojej pamięci zamiast wywołać atak melancholii zaciekawiły mnie. Świat analogowej fotografii ma urok związany z ograniczeniami narzędzia: tylko 36 zdjęć w rolce, więc filtrujesz tematy. Nie stać cię na fotografowanie wszystkiego. Musisz się zastanowić, choćby tylko przez chwilę, czy to na co patrzysz jest warte uwiecznienia. Tym podstawowym filtrem jest więc twoja wrażliwość. Skanując stare negatywy zacząłem zauważać, jak zmieniała się ona z biegiem czasu, dostosowując do rzeczywistości. Z paru tysięcy skanów wybrałem sto kilkadziesiąt zdjęć opowiadających historię od połowy lat siedemdziesiątych do połowy osiemdziesiątych. Opowieść zaczyna się w Warszawie, część środkowa głównie w Łodzi, by wraz ze stanem wojennym powrócić do Stolicy.
Grzegorz Rogala, Warszawa 2025
For years I collected all my analogue negatives in a rather large box. I never had the time to take care of them, even to make small prints, so-called “contact sheets”. The box filled to the brim, and with the advent of the digital age I stopped looking in it. It lay locked in the cellar, waiting for some unspecified “opportune” moment. Years passed and every now and then I would make an attempt to embrace these old photographs. The process of scanning, or in other words creating a digital print, turned out to be a rather painful confrontation with the memories trailing behind each frame of the negative. I recalled not only the circumstances surrounding the photograph, but also the smells, and my emotional state. After a few hours of photographic reminiscence, I would close the box of negatives with the intention of continuing the work in some, preferably long, time. This summer I tried again, and noticed to my surprise that the fragments of my memory enchanted in the photographs, instead of triggering an attack of melancholy, made me curious. The world of analogue photography has a charm associated with the limitations of the tool: only 36 images per roll, so you filter the subjects. You can’t afford to photograph everything. You have to consider, if only for a moment, whether what you are looking at is worth capturing. So this basic filter is your sensitivity. While scanning old negatives, I began to notice how it changed over time, adapting to reality. From a couple of thousand scans, I have selected a hundred or so photographs telling the story from the mid-1970s to the mid-1980s. The story begins in Warsaw, the middle part mainly in Łódź, to return to the capital with the martial law.
Grzegorz Rogala, Warsaw 2025
▼